Ads_700x200

tme

poniedziałek, 2 maja 2011

Zestaw uruchomieniowy kupić czy zrobić?

Czy warto "pchać się w koszty?" i od razu na początek kupować jakiś zestaw startowy do nauki. Jest to kolejne z najczęstszych pytań jakie stawiamy sobie na początku tego hobby. Tu odpowiedź nie jest prosta. Żeby dobrze wybrać trzeba wiedzieć jakie mamy do dyspozycji alternatywy. Bardzo często na wielu forach spotkać się można z opiniami, iż zakup zestawu uruchomieniowego to nieporozumienie i taniej wyjdzie zakupić tzw płytkę stykową plus kilka elementów. Według mnie, to wprowadzanie w błąd ale nie dlatego, że jestem zwolennikiem zestawów uruchomieniowych, tylko dlatego, że nikt nie chce się pokusić o dokonanie jakiegoś rozsądnego porównania. Ważne jest abyś wiedział na samym początku z czym wiąże się zakup zestawu uruchomieniowego, jego zalet ale także wad. Podobnie przy zakupie płytki stykowej. Dlatego chciałbym dokonać porównania obydwu rozwiązań, tak abyś mógł sam, podjąć tę trudną decyzję mając na uwadze środki finansowe jakimi dysponujesz.

Wady i zalety zestawów uruchomieniowych i płytek stykowych - PORÓWNANIE!

Zanim przejdę do konkretów, zwrócę uwagę na jedną rzecz. Jeśli ktoś twierdzi, że zakup zestawu uruchomieniowego jest w każdym wypadku droższym rozwiązaniem niż startowanie z płytką stykową ten na pewno się myli.
Już sama płytka stykowa nie należy do najtańszych elementów tej układanki. Jeśli doliczyć przypadkowo kupowane elementy w różnym czasie od różnych dostawców, czasem niestety w przypadku początkującego, na wyrost, to po podsumowaniu całości zakupów wraz z ew. kosztami przesyłek, szybko okaże się, iż wydaliśmy więcej pieniędzy niż na zestaw uruchomieniowy. Nie wspomnę już o stracie czasu. Czy to oznacza, że tylko jedynie słusznym wyjściem jest kupno zestawu ?

Nie... Dla tych osób, które już miały wcześniej do czynienia z elektroniką, budową układów, tworzeniem schematów i płytek PCB - czyli dla tych, które posiadają już jakieś, choćby małe doświadczenie, zakup płytki stykowej może być bardzo rozsądnym rozwiązaniem tym bardziej jeśli fundusze nie pozwalają na zakup droższego i gotowego zestawu uruchomieniowego.


Podstawową zaletą korzystania z płytki stykowej jest fakt, iż możemy budować na niej dowolne prototypy wg własnego uznania. Nie mamy tu żadnych ograniczeń. Wystarczy zatem na dobry początek zakup mikrokontrolera oraz garści podstawowych elementów takich jak: rezystory, diody LED, tranzystory czy kondensatory. Bez użycia lutownicy możemy od razu przystąpić do pierwszych testów. Wygodnie jest posiadać dedykowane do takiej płytki kabelki połączeniowe, gdyż pozwala to uporządkować prototypy tak jak widać na obrazku powyżej. Niestety takie kabelki też swoje kosztują. Można wprawdzie zastosować dowolne inne własnej roboty, np wyjęte z kabla skrętkowego UTP, jednak szybko prowadzi to do niezbyt przyjemnego dla oka widoku jak niżej:


w efekcie szybko mamy do czynienia z tzw "pająkiem". Powoduje to nie tylko nieprzyjemne efekty dla oka ale także zakłócenia działania własnych testowanych układów, co w połączeniu ze stawianiem pierwszych kroków w programowaniu, prowadzi niejednokrotnie do pasma porażek i częstokroć zniechęcenia. W tak zorganizowanym układzie gdy coś nie działa tak jak tego oczekujemy, powodów takiego stanu rzeczy może być niestety mnóstwo i to zarówno w połączeniach elektronicznych jak i samym programie. Proszę więc wziąć pod uwagę, że niedbałość o którą łatwo w takim przypadku prowadzi jedynie do frustracji.

Pod tym względem o wiele lepiej wypadają właśnie gotowe zestawy uruchomieniowe. Jest ich na rynku dostępnych wiele i w najprzeróżniejszych konfiguracjach sprzętowych. Czasem jest to zaletą ale czasem bywa także wadą. Pomimo dużego uporządkowania jeśli chodzi o elementy elektroniczne na płytce wadą takich rozwiązań są duże ograniczenia. Takich zestawów nie można rozbudować w dowolny sposób jak układów na płytkach stykowych. Wprawdzie możemy wybrać bardzo dobrze wyposażony zestaw, jednak okaże się, że zwykle musimy liczyć się jednorazowo z większym wydatkiem. Co więcej, niestety wielu producentów zestawów uruchomieniowych na rynku w Polsce wypuszcza je w obieg z ewidentnymi błędami konstrukcyjnymi co uniemożliwia niejednokrotnie przetestowanie wszystkich modułów znajdujących się na ich pokładzie. Nie będę tu wyszczególniał błędów z jakimi możemy się spotkać podając nazwy firm, które je sprzedają. Podpowiem tylko, i zdecydowanie zachęcam do dokładnej analizy schematu elektronicznego zestawu, który zamierzamy zakupić. Niestety najczęściej nikt z początkujących o tym nie myśli albo zwyczajnie nie zna się na tym. Wtedy pozostaje tylko czytać opisy i reklamowe zachwalanie na stronach producentów. Dlatego w tym miejscu podam tylko trzy przykłady tych zestawów, które zawierają najmniej błędów i warto wybrać coś dla siebie spośród nich. Tyle, że wcześniej proszę spróbować skontaktować się drogą mailową z firmą i dowiedzieć się czegoś na ich temat osobiście, w tym także pozyskać pełny schemat elektroniczny. Ten zabieg pozwoli także sprawdzić czy firma jest godna uwagi jeśli chodzi o późniejszy ew serwis lub co ważniejsze, wsparcie techniczne dla swoich produktów.

1. zestaw firmy AND-TECH
2. zestaw firmy ATNEL

3. zestaw firmy Gotronik
Najlepiej samemu odszukać strony producentów i dokonać wyboru we własnym zakresie. Ja ze swojej strony podpowiem tylko, że przy wyborze zestawu warto się kierować nie tylko: ceną, ilością modułów, wyglądem lub tym co opisałem wyżej. Baczną uwagę należy mieć na to, czy taki zestaw przyda nam się do prototypowania po zakończeniu pierwszych etapów nauki czy może wyląduje tylko na dnie przysłowiowej "szuflady elektronika". Aby odpowiedzieć sobie na to ważne pytanie trzeba dokładnie przeanalizować wszystko co wyżej opisałem.

Reasumując ja bym to wszystko krótko określił tak:



ponieważ prawda leży zawsze po środku. Uwaga! moja porada dotyczy oczywiście osób całkowicie początkujących nie tylko w programowaniu mikrokontrolerów ale także w elektronice. Wiele osób twierdzi, że płytka stykowa to najtańsza metoda. Tymczasem jak wspominałem wyżej, początkujący wkopują się w koszty decydując się często na nie te elementy, które są potrzebne, przepłacając za pojedyncza zakupy, że nie wspomnę o frustracji spowodowanej tym, że najczęściej nic nie chce działać na początku. A gdy dodam, że po skończeniu pierwszych lekcji migania pojedynczą diodą LED nadchodzi konieczność podłączania np wyświetlaczy LED to już zaczyna się jeden wielki bałagan i totalna frustracja jak na rysunku.... Gdyby po kilku miesiącach podliczyć koszty takiego stratu (i tak często bywa) to okazałoby się, że jednak dużo taniej wyszedłby zakup gotowego , dowolnego i najtańszego zestawu uruchomieniowego.

Przy zestawie uruchomieniowym można poświęcić czas na praktyczne ćwiczenia, które gdy nie wychodzą to co najwyżej z powodu kodu programu a nie dodatkowo błędnych połączeń na pająka.

Za to płytki stykowe są niesamowitym uzupełnieniem całości i stanowią później doskonałą podstawę do prototypowania ale już własnych konstrukcji elektronicznych - gdy nabierzemy doświadczenia.

takie jest moje zdanie.

17 komentarzy:

  1. Cóż, niestety zestaw firmy Grotronik (w niektórych wydaniach na pewno, co do innych nie wiem) zawiera poważny błąd - pamięć at24c16 + zegar pcf8583 = konflikt adresu i nici z użycia jednego i drugiego układu. Poza tym brak możliwości wymiany tychże układów, gdyż są w wersji SMD. Godne uwagi za to są płytki firm And-Tech (testowana osobiście, bardzo dobry wybór) oraz Atnel

    OdpowiedzUsuń
  2. A co powiecie na ZL10AVR.
    Taki posiadam i w sumie nie mam do niego wielkich uwag choć to dość leciwa konstrukcja i brak jej paru współczesnych "bajerów" :-).
    Ale fakt, że masz świętą rację, że warto mieć i zestaw i płytkę/i stykową/e :-), bo to jednak pozwala uwolnić się czasami od podłączania niektórych elementów zawsze do tych samych wybranych przez projektanta zestawu pinów.

    --
    Grzegorz...

    OdpowiedzUsuń
  3. No to co powiedziałeś na końcu to właśnie święte słowa ;) Ja kiedyś też jak zobaczyłem stykówki to pomyślałem że koniec z pająkami i super, ale po jakimś czasie gdy za każdym razem trzeba było tysiąc drutów wtykać żeby głupi LCD i kilka innych rzeczy podłączać nie mówiąc o prockach 40 pinowych - to szybko zacząłem rozglądać się za czymś - na czym będę miał to raz a dobrze na stałe podłączone.

    W zasadzie nieistotne jaki zestaw - ważne że jest i się sprawdza i o to właśnie chodzi - a stykówka nie poszła do kosza - przydaje się a jakże - po to właśnie aby coś tam sobie czasem nietypowego dołączyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak totalnie poza tematem to podobają mi się Twoje wstawki graficzne (np. z tym kolesiem rwącym włosy - przynajmniej ma co rwać ;-), bo mogą wielu ludziom dać coś do zrozumienia (pomijam ukrytą reklamę ;-) ).

      --
      Pozdrawiam.
      Grzegorz...

      Usuń
    2. Akurat na tym rysunku z facetem rwącym włosy z głowy nie ma zdjęcia zestawu z mojej firmy ;) jest dopiero niżej. I co najważniejsze - nie jest to żadna ukryta reklama - to jest normalna reklama ;) Na całym moim blogu pojawiają się informacje o produktach mojej firmy - czy coś w tym zdrożnego ?

      Usuń
    3. Faktycznie chyba zbyt słabo się zdjęciu przyjrzałem :-).
      Oczywiście, że nic zdrożnego. Za taki ogrom pracy jaki w to wszystko wkładasz to sam bym Ci jakiś pomnik postawił ;-) i jak tylko dozbieram kasy to od razu dokupuję Twoją nową książke i zestaw.
      O i tu pytania.
      Czy będą jakieś promocje nowa książka + zestawy?
      Czy nie myślałeś o wydawaniu książek jako e-booków?

      --
      Grzegorz...

      Usuń
    4. Pomnik? ;) no nie tego jeszcze nie słyszałem ale uprzejmie dziękuję.

      Pewnie, że będą nowe promocje - będzie ich sporo - tylko czekamy aż się fizycznie książka u nas pojawi bo na razie mamy virtualny sajgon ;) .... Nie wiem co bym zrobił gdyby nie Pani Aneta, która wszystko tak potrafi zorganizować, że ja wymiękłbym już dawno ;)

      ale już niedługo nie tylko nowe pakiety promocyjne - lecz także nowe produkty w sklepie i to takie pod książkę - oj będzie się działo i mam nadzieję, że wielu z czytelników podobnie jak na np oszaleje na punkcie scalaczków TDA1543 - oraz odtwarzania dźwięków na poczciwych 8-bitowych AVR'kach a z jakością taką że koci szok! ;)

      Usuń
    5. Nie odpowiedziałeś na drugie pytanie :-).
      Czy nie myślałeś o wydawaniu książek jako e-booków - myślę, że w dzisiejszych czasach to trafny wybór. Oczywiście myślę o e-bookach nie w zastępstwie książek papierowych, ale jako o alternatywie.

      --
      Grzegorz...

      Usuń
    6. Bardzo przepraszam, ja ostatnio w tym nawale pracy normalnie coś czytam z jakimś filtrem, który na dodatek się psuje ;) już odpowiadam

      Pewnie że myślałem o e-bookach ale ...

      no właśnie jest jedno ale, jak sobie poczytasz - to na dzień dzisiejszy na świecie przeszło na ebooki z najnowszym zabezpieczeniem, w postaci znaku wodnego z danymi kupującego, jedno może dwa duże hmm wielkie wydawnictwa. W Polsce prekursorem ebooków z takim (najnowszym) zabezpieczeniem zostało wydawnictwo Helion, inne wcale niechętnie idą jeszcze w tym kierunku. Natomiast starsze wersje zabezpieczeń chociaż znacznie skuteczniejsze to są strasznie upierdliwe dla czytelników (Adobe DRM - taki system).

      Jak myślisz z czego taka sytuacja wynika ? .... No właśnie, na taki krok mogą sobie pozwolić w obecnym czasie tylko duże wydawnictwa :( .... a ja z moim nawet nie jesteśmy PIKUSIEM tylko synem pikusia. I np gdyby chodziło o wydanie w ogóle np książki tylko jako EBOOKA to byłoby stanowczo za drogo. Jeśli zaś wydać ebooka jako uzupełnienie do książki to już jest nieco taniej - mówię tu z punktu widzenia wydawnictwa - ale za to z obecnymi zabezpieczeniami - niebezpieczniej.

      Usuń
    7. Kontynuując .... kolejnym powodem dlaczego w obecnych książkach nie widzę wydań jako ebooki jest ten, że do książek dołączam płytę DVD, na której wbrew pozorom jest MNÓSTWO ważnego materiału. I do dzisiaj się spotykam z takim zjawiskiem, że MNÓSTWO czytelników często ignoruje płyty DVD, zadając później szereg pytań na forach do książki - podczas gdy na DVD mają nie tylko odpowiedzi w bardzo dobrze i starannie przygotowanych kodach źródłowych ale także w lekcjach VIDEO, nie mówiąc o przygotowanych instalkach itd itd... na prawdę jest tego sporo - dlatego zresztą DVD a nie zwykłe CD.

      Ale nie dziwię się takim czytelnikom, bo sam jako czytelnik spotykam się często z tym, że dołączane do książek płytki to przysłowiowy szmelc - nikomu niepotrzebny. Tymczasem ja wkurzony czymś takim postarałem się aby w moich książkach było inaczej i jest na to dowód. A tym bardziej gdy czytelnicy później to odkryją (nawet niektórzy po pół roku) i potem sobie plują w brodę, że kurczę wcześniej nie zajrzeli do płyty.

      Biorąc to wszystko pod uwagę na razie jest jak jest - ale nie odżegnuję się od ebooków na zawsze. Jeśli uda mi się przeżyć ten rok jako wydawnictwo PIKUSIOWE na rynku, to kto wie - w następnym - może się okazać że będzie zaskoczenie - miłe zaskoczenie w związku z planami wydawniczymi. Ale na razie nic nie mogę zdradzić o co chodzi.

      Usuń
    8. OK przyjmuję argumentację ponieważ sam nic na prawach autorskich nigdy nie zarabiałem, ale rozumiem w 200%, że jako autor musisz pilnować swoich interesów :-).
      Właśnie kupowałem e-booki od Heliona i dlatego zadaje to pytanie i myślę, że Twoje argumenty nie pozostawiają nic do dyskusji.

      Co do płyty DVD do pierwszej książki przejrzałem wszystko "od deski do deski" i wszystkim polecam. Nie jest to "zbędny dodatek", a raczej esencja książki :-). BARDZO POLECAM.

      Zresztą byłem osobą, która wydaje mi się osobiście z Tobą przez telefon ustalała wysłanie nowej płytki ze względu na niemożliwość odtworzenia tej oryginalnie dołączonej na jakimkolwiek komputerze :-).

      --
      Pozdrawiam.
      Grzegorz...

      Usuń
  4. Panie Mirku - co do plyty DVD - w dobie powszechnego internetu obraz 4.2GB wystawiony na ftp nie jest czyms szczegolnym. Ponadto spotykalem sie pare razy z ksiazkami papierowymi bez plyty CD/DVD w ktorych byl kod ktory pozwalal sciagnac wersje pdf i np. software opisywany w ksiazce. Niektore wydawnictwa techniczne stosuja takie rozwiazanie. Ebook jest o tyle wygodny ze mozna go miec zawsze przy sobie - prosze sobie wyobrazic ze noty katalogowe procesorow ma Pan tylko w wersji papierowej :) Fajnie miec wszystko pod reka. Dwa ebooki sie nie kurza, nie zajmuja miejsca na polce etc. Oszczedzaja lasy bo nie potrzeba na nie papieru. Jak Pan zapewne wie w sieci mozna znalezc skanowane ksiazki np. Rafala Baranowskiego - papierowa ksiazka nie przeszkadza w zrobieniu PDF :/ :/ Rozumiem, ze gotowy pdf to znaczne ulatwienie bo nie trzeba meczyc sie ze skanowanie czy fotografowaniem ale prawda jest taka, ze kto ma kupic to kupi, a cena takiego ebooka zdecydowanie bedzie mniejsza niz wersja papierowa. Sam posiadam pierwsza Panska ksiazke, posiadam rowniez ksiazke Tomka Francuza, posiadam ksiazke Andrzeja Witkowskiego ale poki co Panska "nowa zielona" pozycja jest poza moim zasiegiem ze wzgledu na cene. Mysle ze gdyby byla wersja ebook z mozliwoscia sciagniecia zawartosci DVD z internetu z pewnoscia bym ja nabyl :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie dobrze sprawę ze wszystkiego co kolega napisał. I wiem od wielu osób, że oczekują wersji elektronicznych. Niestety na razie jest to poza moim zasięgiem i nie będę w stanie pomóc na tym polu, bardzo mi przykro. Może w przyszłości. Dlatego bardzo uprzejmie przepraszam za taki kłopot i niedogodność, że nie ma wersji elektronicznych książek.

      Usuń
  5. Rozumiem Panskie stanowisko, choc sa serwisy ktore oferuja sprzedaz ebookow. Moze warto poszukac tego typu serwisow ? Jest ich w Polsce sporo chocby virtualo.pl jeden z najbardziej popularnych. Nie wiem jaka marze od sprzedazy sobie licza ale moze warto sprawdzic tego typu rozwiazania ? Sporo wydawnictw wlasnie w ten sposob korzysta - nie wszyscy posiadaja i wdrazaja rozwiazania we wlasnym zakresie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie myślałem nawet aby to robić we własnym zakresie jeśli już. Jestem za małym wydawnictwem aby móc sobie pozwolić w Polsce na wersje elektroniczne.

      Usuń
  6. Jak trafiłem na ten blog?
    Mam zwyczaj oglądać jedynie anglojęzyczne filmów na YouTube. Jednocześnie o tematyce elektronicznej, bo osłuchanie osłuchaniem a tematy muszą być interesujące dla mnie- czyli mikrokontrolery itp.

    Przypadkowo jednak, bo jak pisałem polskich autorów omijałem szerokim łukiem, dowiedziałem się, że istnieje Kardaś z jego blogiem, wydawnictwo Atnel i jego dwie książki. Naprawdę, kiedyś myślałem, że istnieje tylko wydawnictwo Helion czy BTC i tacy autorzy jak Majewski, Górecki czy Bogusz.

    Książkę niebieską Kardasia czyta mi się świetnie. Napisana moim zdaniem rewelacyjnie, każdemu bym polecał od niej zaczynać, a stanie się świetnym programistą. Wprawdzie sam już kiedyś, dawno temu, miałem do czynienia z mikrokontrolerami 80C51 i Keil, czy Attiny i BASCOM, ale mimo, iż nie jestem jakby początkującym, ta książka jest również jak najbardziej dla mnie.
    Jak dokończę niebieską, to natychmiast kupuję zieloną!

    Dlaczego w tym miejscu załączam swój komentarz. Chcę ostrzec początkujących przed błędem jaki ja zrobiłem.
    Tak więc zainstalowałem sobie Eclipsa, kupiłem książkę i zmontowałem zestaw uruchomieniowy na tym co miałem pod ręką czyli na bazie płytki ZL3AVR.
    Pierwsze próby z diodą LED i porażka. Straciłem dwa wieczory.
    Dioda raz migała, raz była ciemna mimo, że ją wysterowałem. Switch dołączony do portu jeszcze nie naciśnięty, a już jakby naciśnięty. Program się kompilował, Atmega32 się programowała, zasilacz sprawny, fusbity i częstotliwość ustawione.Raz jedne porty działały, raz inne. Wziąłem inny procesor, to samo.Zaczynałem tracić już pomysły co może być.
    A sprawa okazała się prosta- zapomniałem podciągnąć RESET rezystorem do Vcc.
    Po wstawieniu rezystora prawie wszystko zaczęło działać.

    Prawie, bo z rozdziału Multiplekserowanie LED nie wiem czemu nie podoba się w Eclipsie inicjalizacja tablicy:
    const uint8_t cyfry[15]={ ~(SEG_A | SEG_B itd. Dopiero jak wstawiłem liczby zapisane hex, to przestał sygnalizować błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ciepłe słowo. A odnośnie definicji która sprawiała ci kłopot to przez użycie

      (1<<SEG_H)

      związane jest to z domyślną promocją do int

      http://atnel.pl/domyslna-promocja-do-typu-int.html

      , a w tym wypadku pozbyć się tego można właśnie albo poprzez inny zapis liczby albo Hex albo Bin ... albo ...

      albo poprzez rzutowanie do uint8_t .... tak czy inaczej - zapis ten wymyśliłem tylko po to aby czytelniejszy był zapis i aby początkujące osoby łatwiej mogły zrozumieć na czym polega tworzenie generatora znaków. Ponieważ suche liczby HEX niewiele mówią.

      Usuń